W Stalowej Woli

BEZROBOCIE NOWEJ RADNEJ NIE GROZI ?

BEZROBOCIE NOWEJ RADNEJ NIE GROZI ?

ANTONI BŁĄDEK, CZYLI OBIEKT NIENAWIŚCI

W stalowowolskim PiS mają nowy kłopot. W zasadzie to dwa kłopoty w jednym. To tak jakby w jeden duży kłopot wsadzić mniejszy. Ten duży kłopot nazywa się Antoni Błądek. W zasadzie trudno zrozumieć dlaczego ten zasłużony dla PiS-u polityk jest flekowany przez przez młodszych, robiących szybkie kariery polityków.

SKĄD TA NIENAWIŚĆ?

Mówi się, że Błądek jest nawet znienawidzony przez Lucjusza Nadbereżnego i Rafała Webera. W PiS można usłyszeć głosy, że Nadbereżny i Weber w dużym stopniu zawdzięczają swoje kariery Błądkowi. Trudno też zrozumieć skąd między tymi ludźmi pojawiła się taka nienawiść. Jedna z krążących w kręgach miejscowego PiS-u teorii głosi, że dwaj młodsi pisowcy, uznali, że Błądek jak murzyn zrobił swoje, więc musi odejść i zrobić miejsce dla nich. To nie spodobało się Błądkowi, który postanowił walczyć o swoją pozycję. Najważniejsza bitwa tej wojny rozegrała się podczas wyborów parlamentarnych trzy lata temu. Błądek po ciężkich bojach wywalczył sobie trzecie miejsce na liście PiS-u, co praktycznie bez większego wysiłku dawało mu mandat. Ale do sejmu kandydował również Weber i zachodziło ryzyko, że dla dwóch kandydatów z tego samego terenu nie starczy głosów na dwa mandaty. W tej walce pozycyjnej na liście weber załatwił sobie ostatnie miejsce. W czasie kampanii okazało się, że duet Nadbereżny – Weber jest sprytniejszy i bardziej operatywny. PiS miał poparcie wśród księży, a w parafiach podobno rozdawano karteczki z nazwiskami kandydatów na których trzeba głosować. Na karteczkach było tylko nazwiska Webera. To był dla Błądka bardzo zły znak. W efekcie doszło do zaskakującej sytuacji, ze kandydat z trzeciego miejsca nie wygrał mandatu do sejmu. Zrobiła się sytuacja jak w carskiej Rosji, gdzie w walce o władze synowie mordują ojca.

I ZNOWU STRACH PRZED BŁĄDKIEM

Błądek musiał przełknąć taką gorzką pigułę. Zaczęto mówić, że to koniec jego politycznej kariery. jednak sojusznicy Błądka w PiS zaczęli szeptać, że to nie koniec i Błądek chce zemsty i czeka na dobry moment do tego. Tym momentem miały być wybory samorządowe. Błądek miał zyskać poparcie marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego i prawdopodobnie dzięki temu dostał drugie miejsce na liście do sejmiku. I znowu patrząc na poparcie PiS-u powinno to być miejsce gwarantujące mandat. Poparcie Kuchcińskiego pokazało jeszcze co innego. W wojewódzkiej organizacji PiS toczy się walka o przywództwo między Kuchcińskim, a marszałkiem województwa Władysławem Ortylem. Uważa się, że wśród ludzi Ortyla znajduje się prezydent Nadbereżny. W tej sytuacji gdyby Błądek znalazł się w sejmiku, to byłby liczącym się kandydatem do zarządu i mógłby się mścić na Nadbereżnym blokując mu dostęp do unijnych pieniędzy. Bez tego łatwego dostępu, który Nadbereżnemu gwarantował Ortyl, śmiertelny wróg Błądka nie porządziłby w Stalowej Woli, a jego prezydentura skończyłaby się kompromitacją. Duet Nadbereżny – Weber chyba zdawał sobie sprawę z zagrożenia. Wygląda, że postanowili przyblokować Błądka w taki sam sposób, jak w wyborach do sejmu. Chyba dlatego na liście PiS-u pojawiła się Kamila Piech, nikomu nieznana, typowa „szara myszka”, która karierę zawdzięczała skoligaceniu czy pokrewieństwu z senator Janiną Sagatowską do której zwraca się ciociu. I zaczęła kampania. I znowu duet Nadberżny – Weber zaczął blokować Błądka i lansować Piech. Udało im się wyeliminować Błądka do tego stopnia, że w kampanii był całkowicie nie widoczny i znowu nie było jego nazwiska na karteczkach rozdawanych w kościołach. Nie trudno zgadnąć skutek. Błądek o paręset głosów przegrał z Piech. Być może liczył, że PiS zgarnie wszystkie pięć miejsc w sejmiku i wtedy miałby ten piąty mandat. Niestety spryciarze z PO dogadali się z byłym prezydentem Stalowej Woli Andrzejem Szlęzakiem, a ten zrobił świetny wynik i sprzątnął mandat PiS sprzed nosa. Błądek po raz kolejny został upokorzony i teraz to już chyba rzeczywiście się nie pozbiera.

DUŻY I MAŁY KŁOPOT W PiS

To był ten duży kłopot PiS. A teraz ten mniejszy. Kamila Piech zdobyła mandat do sejmiku i znalazła się w dziwnej sytuacji. Dotąd pracowała w urzędzie wojewódzkim na stanowisku dyrektorskim, gdzie miała opinię awansowanej z grupy Misiewiczów. Wejście do sejmiku oznacza, że będzie musiała z tej pracy zrezygnować, bo jeżeli nie zrezygnuje, to straci mandat, a jej miejsce w sejmiku zajmie Błądek, a wraz z nim wróci widmo katastrofy dla Nadbereżnego. Słychać, że trwają intensywne poszukiwania pracy dla Piech. Kto wie, może to będzie stalowowolskie MZK, które przygarnęło już niejednego takiego, który potrzebuje dobrze zarobić, a nie wie co z sobą zrobić.

Marcin Swobodny 

14 komentarzy

Komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W Stalowej Woli

Więcej w W Stalowej Woli

Nauczyciele i uczniowie z Ekonomika w Maladze

stw24.pl22 października 2021

Konkurs na „Wolontariusza Roku 2021”

stw24.pl22 października 2021

Wystawa Giełdy Papierów Wartościowych odwołana

stw24.pl22 października 2021

Akcja szczepienia lisów przeciwko wściekliźnie

stw24.pl21 października 2021

W Stalowej Woli stanie jubileuszowa wystawa Giełdy Papierów Wartościowych

stw24.pl21 października 2021

Planowane wyłączenia prądu

stw24.pl21 października 2021

Paweł Wakuła i jego atrakcyjne sposoby na książkę historyczną dla dzieci

stw24.pl20 października 2021

Młodzi poeci nagrodzeni w MBP

stw24.pl19 października 2021
dom samotnej matki

Konkurs na dyrektora SOWiIK-u

stw24.pl19 października 2021