W Stalowej Woli

Biegli, by pokazać, że pamiętają

Biegli, by pokazać, że pamiętają

To jest już największy bieg w Polsce. Bieg polski, bo nie tylko w Polsce biega się „Tropem Wilczym”. To wielki Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Biegną wszyscy. Mali, duzi i przygięci wiekiem. Bo jak powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN: Ważne jest byśmy pokazali, że jesteśmy i pamiętamy.

Wymyślony sześć lat temu Bieg „Tropem Wilczym” jest najlepszym sondażem pamięci o żołnierzach antysowieckiego podziemia. O „Zaporze”, „Ince”, „Lalusiu” i innych pamiętają nie tylko w Polsce; w sobotę i niedzielę pobiegli na kilku kontynentach. Od Wilna, przez Wiedeń, do Nowego Jorku i RPA. Pobiegli żołnierze we wszystkich polskich kontyngentach. Ci akuratnie mają dodatkową motywację, bo od kogo jak od kogo, ale od żołnierzy pamięć o przodkach, którzy z bronią w ręce walczyli o wolność szczególnie się należy.

Bieg jak zwykle wziął się z przypadku. Dwa lata po ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, grupa ok. 50. zapaleńców z Warszawy zorganizowała rekreacyjne bieganie w lesie obok Zalewu Zegrzyńskiego. Ten bieg nazwali „Wilczym Tropem”, bo takimi tropami chodzili Wyklęci. Spodobało się. Rok później w większym biegu, już w Parku Skaryszewskim, entuzjastów biegania wparła Fundacja Wolność i Demokracja, i tak idea rozlała się na Polskę, a teraz już wiemy, że na cały świat. W tym roku organizatorzy podliczyli, że biegano w 365 miastach. Łącznie na minimalną trasę 1963 m wybiegło ponad 70 tys. osób. To podstawowy dystans wzięty z roku 1963, kiedy to w obławie SB i ZOMO zabity został ostatni z Wyklętych, Józef Franczak „Laluś”. W większości miast dołączane były dodatkowe dystanse. Ich długość zależała od lokalnych tradycji i pomysłowości organizatorów. Np. w Lublinie drugi dystans liczył 5889 m. Dlaczego? Bo to trzy pętle po 1963 m.

Na Podkarpaciu największy Bieg „Tropem Wilczym” odbył się w Leżajsku, gromadząc na starcie ok. 800 osób. Na 1963 m i więcej wybiegły Tarnobrzeg, Sandomierz, Gorzyce, Nisko, Jeżowe i wiele innych miejscowości. W Nisku bieg wystartował z terenu jednostki wojskowej, ale z limitem 50. osób, co zmusiło chętnych do wstępnego sprintu, gdyż wiadomo, że kto pierwszy, ten lepszy. Lista była zamknięta na długo przed startem. A i tak dołączyli inni spoza listy startowej. Najbardziej atrakcyjny – naszym zdaniem – był jednak bieg w Stalowej Woli. Tylko dlatego, że odbywał się w lesie otulonym nocą. Start na pierwszą trasę nastąpił kwadrans przed godz. 20. I choć noc i pora niesprzyjająca przełajom, pobiegły całe rodziny. W sumie z późniejszym biegiem na 4 km, na leśnej trasie obok Urzędu Celnego pamięć o Wyklętych w biegu pokazało ok. 320. osób. Dla niektórych, był to już któryś bieg. – Rano pobiegłem w Nisku – mówi Stanisław Młynarski.

– Na listę startową się nie załapałem, ale jakoś się wkręciłem. Później pobiegłem w Jeżowem. Na finał zostawiłem sobie Stalową Wolę i to dwa dystanse jeden po drugim.
Nagrodą były pamiątkowe koszulki i medale. Nie dla wszystkich ich starczyło, co świadczy, że popularność biegania śladami Wyklętych rośnie.

bieg 2

bieg 3

bieg 4

bieg 5

Marcin Swobodny 

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W Stalowej Woli

Więcej w W Stalowej Woli

Nauczyciele i uczniowie z Ekonomika w Maladze

stw24.pl22 października 2021

Konkurs na „Wolontariusza Roku 2021”

stw24.pl22 października 2021

Wystawa Giełdy Papierów Wartościowych odwołana

stw24.pl22 października 2021

Akcja szczepienia lisów przeciwko wściekliźnie

stw24.pl21 października 2021

W Stalowej Woli stanie jubileuszowa wystawa Giełdy Papierów Wartościowych

stw24.pl21 października 2021

Planowane wyłączenia prądu

stw24.pl21 października 2021

Paweł Wakuła i jego atrakcyjne sposoby na książkę historyczną dla dzieci

stw24.pl20 października 2021

Młodzi poeci nagrodzeni w MBP

stw24.pl19 października 2021
dom samotnej matki

Konkurs na dyrektora SOWiIK-u

stw24.pl19 października 2021