wydarzenia

Nie tylko na Dolnym Śląsku liczą pieniądze

Nie tylko na Dolnym Śląsku liczą pieniądze

Na Podkarpaciu cichutko, a na Dolnym Śląsku zacierają ręce. Radość powinna być obopólna, bo gdyby siedem lat temu Huta Stalowa Wola nie zainwestowała w upadającą fabryczkę, wojsko jeździłoby zupełnie innymi ciężarówkami. Dzięki tamtej inwestycji fabryka Jelcz-Komponenty żyje, a w HSW odliczają procenty od udanych transakcji wytwórni samochodów z Laskowic.

Pod koniec ub. roku Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało z dolnośląską fabryką kontrakt na dostawę 888 terenowych ciężarówek jelcz 442.32. Producent zapewni wojsku pakiet logistyczny i przeszkoli kierowców w mundurach. Za to wszystko armia zapłaci 780 mln. zł. Będzie to największy kontrakt zbrojeniowy w historii Jelcza. Dwa poprzednie to 674 mln. zł za 913 ciężarówek z 2013 r. i 420 mln. zł za 500 samochodów z 2017 r. Ten ostatni i jeszcze do końca niezrealizowany kontrakt był zawierany z myślą o Wojskach Obrony Terytorialnej. Do WOT, ale głównie do wojsk operacyjnych trafią ciężarówki z nowego kontraktu, który będzie realizowany do 2022 r. W tej sytuacji 660-osobowa załoga Jelcza nie musi się martwić o pracę, a kilkuset podwykonawców o zamówienia.

Jelcz 442.32 to najmniejsza ciężarówka produkowana w Laskowicach. Dwuosiowy pojazd ma prawie 8 m długości i waży 9,6 t. W zależności od opcji może zabrać aż 6 t ładunku lub 24 żołnierzy z pełnym wyposażeniem. Wysokoprężny silnik o mocy 326 KM umożliwia ciężarówce rozwinięcie w terenie prędkości 85 km/h.

Jelcz należał kiedyś do Grupy Zasada i znany był przede wszystkim z produkcji autobusów. Jelcz-Komponenty produkował podwozia dla producentów uzbrojenia i był tylko małą częścią motoryzacyjnego molocha. Tak się jednak losy potoczyły, że wszystko inne padło, a „Komponenty” zostały. Niewiele brakowało, a i po nich nie zostałby ślad. HSW na początku obecnej dekady wcale nie była w komfortowej sytuacji, ale pokusa była wielka. Przestało być tajemnicą, że wojsko będzie wymieniać tabor. W grę wchodziły potężne zamówienia i grube miliony złotych. HSW zainwestowała więc część pieniędzy, które dostała od LiuGonga za sprzedaną mu wytwórnię ładowarek i na efekty nie trzeba było długo czekać. Bardzo dobry kontrakt został zawarty już w rok, po kupieniu Jelcza. A na obecnym nie koniec. Podwozia z Laskowic zostały wykorzystane chociażby w stalowowolskiej wyrzutni rakiet „Langusta” i przymierzanym do produkcji „Baobabie”. W prawie wszystkich programach artyleryjskich pojazdy jelcz jeżdżą jako wozy asystujące. Sławę wytwórni z Laskowic może przynieść udział w antyrakietowych programach Wisła i Narew. A pomyśleć, że kilka lat temu była to fabryka w upadłości, która produkowała do 100 pojazdów rocznie.

Marcin Swobodny 

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

wydarzenia

Więcej w wydarzenia

Nauczyciele i uczniowie z Ekonomika w Maladze

stw24.pl22 października 2021

Policjanci mówili o bezpieczeństwie w cyberprzestrzeni

stw24.pl22 października 2021

Projekt „Tradycja jak źródło” w Domu Kultury w Pysznicy

stw24.pl22 października 2021

Konkurs na „Wolontariusza Roku 2021”

stw24.pl22 października 2021

Wystawa Giełdy Papierów Wartościowych odwołana

stw24.pl22 października 2021

Społecznicy upiększyli centrum Rzeczycy Długiej

stw24.pl21 października 2021

Akcja szczepienia lisów przeciwko wściekliźnie

stw24.pl21 października 2021

W Stalowej Woli stanie jubileuszowa wystawa Giełdy Papierów Wartościowych

stw24.pl21 października 2021

Planowane wyłączenia prądu

stw24.pl21 października 2021