W Stalowej Woli

Pierwsze miesiące to był pot i łzy

Pierwsze miesiące to był pot i łzy

Rozmowa z Edwardem Surmaczem, dyrektorem Powiatowego Szpitala Specjalistycznego w Stalowej Woli, który stanowisko objął na początku czerwca. Choć tą placówką kierował przez 12 lat, z kilkuletnią przerwą.

Nie bał się Pan wracać, widząc że w szpitalu, delikatnie mówiąc sytuacja nie jest najlepsza?

Bałem się, gdyż kierowanie szpitalem w takiej kondycji finansowej było ogromnym wyzwaniem. Znając realia funkcjonowania szpitali, podchodziłem do tego wyzwania z ogromną pokorą mając zapewnione poparcie Zarządu, Rady Powiatu, Rady Społecznej – musiałem podjąć wyzwanie. Chciałem by to, co wcześniej rozpoczęliśmy z kadrą medyczną zakończyć. Mam tutaj na myśli dokończenie bloku diagnostyczno – zabiegowego, wprowadzenie nowego bloku operacyjnego, OIOM-u. Żyłem taką świadomością, że nie wracam do tego szpitala, z którego wychodziłem, że ten szpital jest już zupełnie inny. Nie mam na myśli tylko finansów szpitala, materii budowlanej, ale mam na myśli zupełnie inne podejście. Inne podejście pracowników szpitala, załogi, że jednak jest to bardzo ważne miejsce dla nich, miejsce pracy, z którym się utożsamiają. Otrzymałem jasną deklarację: wróć, będziemy współpracować.

Czyli pracownicy wyciągnęli rękę?

Tak. Bez porozumienia z nimi nie jesteśmy w stanie, bo mówię też o Starostwie Powiatowym, nic zbudować. Wrócić, ocenić stan, zrobić plan to jest za mało. Ten program musi zacząć żyć. Dopóki cały personel nie utożsami się z tym programem, to nie będzie on żył. Przede wszystkim trzeba zapewnić pracowników, że nie będzie powrotu do tego co było, z jednej strony. A z drugiej, że ta praca, wysiłek nie pójdzie na marne. Cel jest określony i oczywiste jest, że dążenie do niego będzie bolało. Bo pierwsze trzy miesiące mojej pracy, jako p. o. dyrektora, to był pot i łzy, szukanie rozwiązań, żeby nie dopuścić do zajęcia majątku szpitala przez komornika. Następny etap to negocjacje z firmami, w których szpital był zadłużony na sumę 10 mln zł. W tej chwili jest to ok. 6 mln zł. W tych rozmowach chodziło o zapobiegnięcie sprzedaży długów szpitala firmom windykacyjnym. Zaczęliśmy spłacać zadłużenie, rozmawiać z dostawcami, którzy zaczęli nas inaczej postrzegać. Spisywaliśmy ugody, rozkładaliśmy spłaty w czasie. Wracało powoli zaufanie do szpitala, że jesteśmy wiarygodni na tym rynku. To był bardzo ważny krok.

Jednakże o samodzielnym finansowaniu działalności na razie nie ma mowy?

Strata szpitala obecnie wynosi ponad 4 mln zł. Ustawa o działalności leczniczej stanowi jasno, jeżeli strata szpitala przekracza amortyzację, a za rok 2014 przekroczyła o 1, 2 mln zł, to organ założycielski, w tym przypadku powiat, tę różnicę dokapitalizuje lub podejmie decyzję o przekształceniu szpitala. Druga istotna bieżąca kwestia, to jest zaciągnięcie kredytu, najprawdopodobniej na kwotę 6,5 mln zł, na okres 10 lat. Jest już przygotowany wniosek na jego otrzymanie. Pieniądze te pomogą nam zaspokoić wierzycieli z tytułu nieterminowych płatności, a to umożliwi bieżące uregulowanie wszystkich należności. Kolejnym istotnym krokiem w realizacji programu naprawczego jest poprawa wyniku finansowego. W tym celu należy zwiększyć ilość procedur medycznych refundowanych przez NFZ oraz zmniejszyć koszty. Oszczędności nie mogą się przełożyć na pogorszenie jakości leczenia pacjentów. Dlatego w tym celu powołaliśmy w szpitalu komórkę kontroli finansowej i wspólnie z nią zarządzamy kosztami.

Przed szpitalem stoją potężne inwestycje. Czy uda się je wykonać?

Zgodnie z wymogami Ministerstwa Zdrowia, aby placówka mogła funkcjonować należy dostosować do obowiązujących standardów Szpitalny Oddział Ratunkowy, zbudować lądowisko, blok operacyjny ze sterylizatornią oraz OIOM.
Zadanie, które idzie na pierwszy ogień, to jest przeniesienie OIOM-u do nowego pawilonu diagnostyczno-zabiegowego. Zabiegamy, aby Rada Powiatu podjęła decyzję i w przyszłorocznym budżecie znalazły się środki na wykończenie i przeniesienie tego oddziału. Dzięki temu zwolni się powierzchnia po obecnym OIOM-ie, tj. w sąsiedztwie neurologii. I w tym miejscu ma powstać część udarowa oddziału neurologicznego. Bowiem pacjentów z problemami neurologicznymi jest bardzo dużo, szczególnie z udarami. Obecnie na tym oddziale jest ciasno.

O nowym bloku operacyjnym mówi się już od dwudziestu lat. Czy uda się to sfinalizować?

To ogromne i kosztowne zadanie, potrzeba na nie minimum 15 mln zł. Formalności związane z pracami projektowymi i pozwoleniem na budowę są już prawie zamknięte. W planach jest 5 sal operacyjnych i pracownia endoskopii zabiegowej. Będziemy chcieli otrzymać dofinansowanie z zewnątrz. Jeżeli będzie nabór wniosków, to jesteśmy przygotowani.

Mieszkańcy skarżą się na to, że w weekendy, w nagłych przypadkach nie mogą liczyć na pomoc okulisty. Muszą jeździć do innych szpitali. Czy jest szansa, że będą weekendowe i świąteczne dyżury?

Problem jest w tym, że by zapewnić dyżury potrzeba jeszcze przynajmniej 5-6 lekarzy okulistów, a potem przekonać NFZ, by te procedury zakontraktował. Rzeczywiście, na okulistyce są wykonywane tylko planowe zabiegi. Oprócz weekendowych dyżurów, nie ma też dyżurów 24-godzinnych. Obecnie na oddziale pracuje tylko czterech lekarzy, w tym jeden emeryt, za co mu jesteśmy bardzo wdzięczni, dwie osoby, które dojeżdżają z innych miast, i tutejszy lekarz.

Pojawiły się głosy, że w planach jest psychiatria dziecięca? Czy o taki oddział szpital w ogóle się starał?

Jest zapotrzebowanie na ten oddział. Ministerstwo szukało nawet szpitali, w których mogłaby powstać psychiatria dziecięca. W grę wchodziło dofinansowanie budowy takiego pawilonu, czyli w naszym przypadku dobudowania do obecnego. Jednakże jest jeden problem – nie ma lekarzy psychiatrów dziecięcych. Nosiłem się i noszę z zamiarem przyszłościowym, żeby rozbudować oddział obecnej psychiatrii, gdzie funkcjonuje także oddział dzienny. Obecnie pacjenci czekają tam w kolejce na miejsce. Tak spokojnie licząc, obecna psychiatria potrzebuje jeszcze min. 30 łóżek. Potrzebna jest również psychiatria geriatryczna, gdzie byliby leczeni pacjenci z demencją, Alzheimerem itp. chorobami.

Czy jest szansa na skrócenie kolejek do przyszpitalnych poradni specjalistycznych, gdzie na wizytę czeka się kilka miesięcy?

Pozyskanie lekarzy do poradni jest bardzo trudne. Specjalistów brakuje, a nawet niektórzy chcą ich podkupić. Proszę też zauważyć ilu naszych lekarzy pracuje jeszcze gdzieś na zewnątrz. Nie każda choroba wymaga wizyty u lekarza specjalisty. Szereg porad i badań może być wykonywane na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej przez lekarzy rodzinnych. To pozwoliłoby zmniejszyć kolejki, a zarazem skróciło czas oczekiwania.

Niestety, zdarza się jeszcze, że pacjenci skarżą się  na nienajlepsze traktowanie przez personel. Czy w tej kwestii uda się coś zmienić?

Na pewno tak, choć przyznam, że jest to proces długi i trzeba go zacząć od rejestracji. Zdaję sobie sprawę, że rejestratorka nie jest z żelaza, może się denerwować, może pacjent być być zdenerwowany, ale ta pani nie może tego okazywać. Musi się wycofać na kilka minut, ochłonąć, a ją powinna zastąpić druga pracownica. Zresztą w podobnych sytuacjach, tak powinno też być na izbach przyjęć, w pogotowiu czy na oddziałach. Muszę z zadowoleniem przyznać, że na niektórych oddziałach relacje między pacjentem a personelem są wzorowe, niemalże jak w filmie. Jednakże nie wszędzie. A nie trzeba wiele, tylko odrobinę empatii, serca. Jednakże takie zmiany potrzebują spokoju. Nie karania pracowników, zabierania im premii, bo to nie tędy droga. To są takie drobne rzeczy, ale bardzo ważne. Rozpoczynamy cykl bezpłatnych szkoleń unijnych o komunikacji społecznej, na których będziemy uczyć się rozmawiać. Muszę jednak mocno zaznaczyć, że nie zawsze też wina leży po stronie personelu. Są pacjenci, ich rodziny, z góry nastawieni roszczeniowo, że im się to, a to należy. Proszę zauważyć, co się dzieje w święta, wiele starszych osób trafia do szpitala. Rodzina w tym czasie chce odpocząć od tych osób, a ponadto mieć kompleksową opiekę medyczną.

3 komentarze

Komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W Stalowej Woli

Więcej w W Stalowej Woli

W terenie zabudowanym jechał 125 km/h

stw24.pl26 lutego 2021
stalowa wola

Konkurs na Dyrektora Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli

stw24.pl26 lutego 2021

Punkt pobrań wymazów typu drive-thru

stw24.pl25 lutego 2021

Wesprzyjmy nasze przedszkolaki w konkursie

stw24.pl24 lutego 2021

Uwaga na oszustów podających się za pracowników Ośrodków Pomocy Społecznej

stw24.pl23 lutego 2021

Jest praca. Iwamet rekrutuje.

stw24.pl22 lutego 2021

Kacper Piechniak nowym piłkarzem Stali Stalowa Wola

stw24.pl18 lutego 2021

Sprzęt dla szpitala od amerykańskiego koncernu

stw24.pl18 lutego 2021

Toporna ofensywa.

stw24.pl17 lutego 2021