W powiecie

Trzy pokolenia pod jednym dachem

Trzy pokolenia pod jednym dachem

W Filharmonii Podkarpackiej odbył się Kongres Osób Represjonowanych, Działaczy Solidarności i Kombatantów. Wojewoda Ewa Leniart zaprosiła wszystkich z Podkarpacia, którzy nie godzili się z totalitaryzmami, a ich nazwiska zachowały się w historii. W jednej Sali zasiedli więc ostatni z Wyklętych, współpracownicy KOR i działacze solidarnościowego podziemia. Ktoś zauważył, że w jednym miejscu i czasie znalazły się trzy pokolenia ludzi, którzy „mieli odwagę upominać się o ojczyznę wolną i suwerenną”, jak ich w liście określił premier Mateusz Morawiecki.

Sobotni Kongres przejdzie do historii, bo było to pierwsze takie zgromadzenie nie tylko na Podkarpaciu, ale i w całej Polsce. Spotkań weteranów jest bez liku, zwłaszcza w roku jubileuszu niepodległości, ale nikt do tej pory nie porywał się na organizację tak szerokiego spotkania. Rzec można, że odbyło się ono w ostatniej chwili, bo pokolenia które nie godziły się z sowiecką hegemonią odchodzą.

– Dziękuję wam, którzy więzieni, bici i internowani nie wyrzekliście się swoich ideałów – przybyłych witała wojewoda E. Leniart. – Pamiętamy, że wasza droga do wolności prowadziła wśród milicyjnych kul, gazu łzawiącego i pałek.
Do Rzeszowa dojechała skromna, wręcz symboliczna delegacja Stalowej Woli. Nie dotarły zaproszenia, czy odezwało się zmęczenie? Szkoda, bo hutniczy gród z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ub. wieku był na Kongresie wspominany przez historyków, wojewodę Leniart i marszałka Kuchcińskiego. Bo nie było w tamtych czasach prężniejszego ośrodka antykomunistycznego poru. Dowodem są kary, jakie spadły na stalowowolan po wprowadzeniu stanu wojennego. Stan wojenny był motywem wiodącym wystawy, na której niepokorni ze Stalowej Woli też mogli się odnaleźć. Zbliżająca się rocznica „grudniowej nocy” była jednym z powodów zwołania Kongresu, który jednocześnie zakończył obchody roku jubileuszu 100-lecia odzyskania niepodległości.

Zgromadzenie zakończył koncert. Na scenie pojawił się z oryginalnym zespołem Paweł Steczkowski, który urodził się w Rzeszowie, a dorastał w talowej Woli. – Stan wojenny kojarzy mi się najbardziej z mszami za ojczyznę w stalowowolskiej konkatedrze i gromkim śpiewem „Bożę Coś Polskę” – wspominał muzyk i kompozytor. – To było tak przejmujące, że jako kilkuletni chłopak każdego trzynastego dnia miesiąca biegłem do świątyni, żeby tego śpiewu posłuchać. Resztę zrozumiałem dopiero później.

Marcin Swobodny 

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej w W powiecie

Transport do punktów szczepień

stw24.pl26 października 2021

Droga Jamnica – Zbydniów już po przebudowie

stw24.pl26 października 2021

Nagroda Kuratora Oświaty dla nauczyciela ZSO w Zaklikowie

stw24.pl26 października 2021

Pamięć o tragicznie zamordowanych nie zginie

stw24.pl25 października 2021

„Serce” Sudołów zyska nowy wygląd

stw24.pl25 października 2021

Nauczyciele i uczniowie z Ekonomika w Maladze

stw24.pl22 października 2021

Projekt „Tradycja jak źródło” w Domu Kultury w Pysznicy

stw24.pl22 października 2021

Społecznicy upiększyli centrum Rzeczycy Długiej

stw24.pl21 października 2021

Akcja szczepienia lisów przeciwko wściekliźnie

stw24.pl21 października 2021